Futuryzm, czyli witamy w przyszłości

Na pewno niejeden z Was miał do czynienia z pojęciem futuryzmu. Styl malarski, wspierany przez literackie wizje przyszłości, przeniósł się na pole architektury. Widać to szczególnie w krajobrazie miejskim, w którym pod niebem górują szklane wieżowce – nieomalże takie, jak z wizji Żeromskiego o szklanych domach. Jakie przełożenie ma to na wnętrza? Zobaczcie sami poniżej – oto kilka znalezionych przeze mnie aranżacji.

4fe188333db92_3dluxe-syzygy-2 4fe1879296ac7_3dluxe-syzygy-6 f_1125775_1292680416_1_755 f_1136527_1313859999_1_755 futurystyczne-Wnętrza-francuskiej-Restauracji-1_550 z8391048X

W powyżej zaprezentowanych projektach dominują chłodne, stonowane barwy. Nie wiem, jakie są Wasze odczucia, ale osobiście wygląda mi to jak mieszkanie Jetsonów. Jest nieco kosmiczne w swojej nowoczesności, którą potwierdzają wysokiej klasy sprzęty. Mariaż z technologią w przypadku futurystycznej wizji jest oczywistością. Co ciekawe, mimo oszczędności barw, pewna dowolność widoczna jest w formie. Ściana nie jest prosta – dominują różne półokrągłe formy i opływowe kształty. Można mieć wrażenie, że jesteśmy w jakimś statku kosmicznym. Pole do popisu dla zwolenników futuryzmu to oświetlenie. Kolorowe, dziwne lampy również budzą skojarzenia z rozgwieżdżonym niebem i różnymi zjawiskami astronomicznymi. Czy są wśród Was przeciwnicy futuryzmu? Mój stosunek do takich aranżacji jest bowiem ambiwalentny. Z jednej strony idą z duchem czasu, a nawet go wyprzedzają. Są imponujące w swoim rozmachu i przemyślanej wizji przyszłości. Czy nadają się jednak do codziennego użytku? Brakuje mi w nich tego, co stanowi istotę ogniska domowego, czyli po prostu tradycyjnej i teraźniejszej… przytulności.